DOGRYWAMY RECENZJE - Stare pieniądze batonów nie dają
Dziś nagrywaliśmy recenzje do podcastu Fifaraffa. Poprzednim razem zdążyliśmy tylko przeprowadzić wywiad z Łukaszem Jagiełło, który w ostatniej edycji programu The Voice of Poland zajął, a raczej wyśpiewał sobie trzecie miejsce. Co zrobić, szkoła zamykana jest o 18.00, a my na nagrywanie możemy się spotkać dopiero po lekcjach, czyli w godzinach 16-17. 2-3 godziny ro jednak za mało żeby ogarnąć cały ten bałagan. Ale idzie nam coraz lepiej.
– Uwiniemy się z tym koksem raz, dwa, a potem zapraszam wszystkich do automatu na dietetycznego batona! - krzyknąłem stojąc w progu naszej kanciapki przy szatni.
– A coś ty się taki hojny zrobił? - zapytał Józek.
– Właśnie! - Wiktoria stanęła przede mną i dźgnęła mnie pacem wskazującym w pierś – Ty raczej nic nie stawiasz! Mało tego ciągle wyjadasz nam kanapki z tornistrów!
– Czepiasz się! - wspiąłem się po fotelu i usiadłem na stole nagraniowym – Raz czy dwa przez przypadek potknąłem się o wasze torby i tak jakoś coś mi wpadło do pyska, ale żeby oskarżać mnie o ciągłe, świadome i zaplanowane wyjadanie, to już przesada.
– Przesada, to jak dwa tygodnie w wakacje pada! - podsumował poetycko sprawę Fenix. On się z rymami nie cackał. Trzynastozgłoskowce miał w małym palcu u prawej nogi.
– Nie wierzycie, że stawiam batony? To patrzcie! - Wyjąłem z kieszeni wielki skórzany portfel i położyłem go na drewnianym blacie – zebrałem trochę grosza zanim trafiłem do kufra na osiemdziesiąt lat! - Razem jakieś 1300 złociszy! - wysypałem zawartość portfela na blat.
– Kupa szmalu! - podsumowała Kuruka – Starczyłoby na jakieś 60-80 mang.
– Ale jakieś dziwne te pieniądze! - Matias obejrzał jeden banknot z dwóch stron, powąchał go, a następnie uniósł nad głowę i obejrzał pod światło – Niby znak wodny jest.
– Bo to pieniądze najprawdziwsze z prawdziwych! Wiecie ile za to można było kupić w 1938 roku? Chleb kosztował 30 groszy, bilet do kina 50 groszy, a buty 25 złotych. Za te 1300 miałbym jedną trzecią nowego samochodu, a jakiś używany to pewnie i cały! Wiecie ile wtedy zarabiał robotnik? 75 złotych miesięcznie! Pracownik umysłowy, znaczy jakiś urzędnik, 200 złotych! To co jest tutaj – wskazałem banknoty i monety rozrzucone po stole – wystarczyłyby na prawie rok w miarę oszczędnego życia!
– No tak Gustaff – do dyskusji dołączyła Blanka – tylko, że osiemdziesiąt lat temu! Teraz te pieniądze nie są nic warte! No prawie nic! Na pewno batona za to nie kupisz.
– Nawet dietetycznego! - dodała rezolutnie Jagoda.
– Czyli to całe oszczędzanie pasu na budę? - popatrzyłem na koleżanki i kolegów zebranych wokół mnie.
– Czyli, że musimy nadal uważać na żarcie pozostawione w plecakach! - Wiktoria znowu dźgnęła mnie palcem wskazującym w pierś – A teraz zapraszam do mikrofonów, audycja sama się nie nagra!
Komentarze
Prześlij komentarz